busola

   W artykule "Nowy rok, nowi my!" wspomnieliśmy, że już wkrótce pojawi się tekst specjalny. Dotrzymując słowa, prezentujemy przygotowany z pomocą naszych studentów i absolwentów krótki tekst nt. poszukiwania praktyk i awansów zawodowych na morzu. 

   Każdy student nawigacji przychodzi na te studia z jakąś wizją swojej przyszłości. Jej centralnym punktem zazwyczaj w toku studiów staje się zaplanowanie i przede wszystkim znalezienie praktyki morskiej. Starsze roczniki już coś na ten temat wiedzą i nie raz padały słowa: że Akademia Morska to chociaż pomaga na starcie i zapewnia 2 miesiące praktyki…. Cóż, oczywiście plusem jest odbycie praktyki zorganizowanej odgórnie i tym bardziej przed rozpoczęciem właściwych zajęć, bo człowiek jest w stanie w pewnym stopniu określić, czy faktycznie będzie nadawał się do pracy na morzu i czy jego wyobrażenia są właściwe z rzeczywistością. Studenci Akademii Morskiej jednak przedstawili nam drugą stronę medalu. Mianowicie – taki rejs nie pokazuje tak naprawdę jak będzie wyglądała praca marynarza na statku w przyszłości, bo po pierwsze: płynie z grupą młodych ludzi, tej samej narodowości, wie kiedy zejdzie ze statku, nie trwa to 4-6 miesięcy jak najczęściej spotykane kontrakty, a praktyka odbywa się na żaglowcu i traktowana jest w dużej mierze jako przygoda lub zabawa. Zupełnie inaczej życie będzie wyglądało na statku kontenerowym czy LNG. Chcąc zatem w jakimś stopniu pomóc najmłodszym rocznikom, sięgnęliśmy po doświadczenie naszych studentów, którzy znaleźli praktyki w różnych firmach. Mamy nadzieję, że przybliży to Wam, studentom I i II roku, temat poszukiwania praktyk morskich tak, byście się nie zniechęcali.

Arek:

Zacząłem pływać dopiero na trzecim roku. Pierwsze kroki stawiałem w Gdańskim WUŻ-u, z którym nasza uczelnia ma podpisane porozumienie, więc człowiek szedł z dokumentami mając świadomość, że nie odeślą go z kwitkiem, co najwyżej będzie musiał poczekać, aż zwolni się miejsce w kolejce na holownik. Następnie po roku intensywnego szukania i mówiąc delikatnie – męczenia biur - dostałem szansę jako cadet. Sprawdziłem się i potem już sami do mnie dzwonili. Aktualnie pływam dookoła Europy: Bałtyk, Morze Północne, Biskaje, Morze Śródziemne i Czarne na statku Ohlau.

Damian:
Po złożeniu aplikacji czekałem 3 miesiące, by załapać się gdzieś na praktyki. Pływam w systemie 4 miesiące w morzu na dwa w domu. Jak łączyłem pracę cadeta z chęcią zgłębiania wiedzy nt. pracy oficera wachtowego? Miałem możliwości szlifowania umiejętności OOW poprzez wachty "na oku"
w trakcie przelotów, szczególnie na kontrakcie jako cadet pokładowy, chociaż po dogadaniu się z C/O i Kapitanami za OS również dostawałem takie możliwości, aby odbywać wachty w ramach godzin pracy. Obecnie jestem 3 kontrakt na masowcu, pływałem w rejonach Europy, Ameryki Południowej, Północnej i Karaibów. Ilość kursów nie wpłynęła na znalezienie praktyk w obecnych czasach trzeba liczyć na szczęście, że znajdzie się na szczycie pliku z aplikacjami albo liczyć na tzw. "plecy". Moja droga awansu wyglądała następująco: do awansu z Deck Cadeta na O/S - 1 kontrakt, teraz robię drugi kontrakt za O/S i w marcu wracam na statek już jako 3/O.

Krzysiek:
W moim przypadku poszukiwania kontraktu trwały około roku. Obecnie pływam na chłodnicowcu w kompanii SIEM Shipmanagment. Awans z cadeta na OS-a zajął mi niecały kontrakt, obecnie pływam jako OS w systemie: 5 miesięcy w morzu +/- 1 miesiąc. Pływamy na trasie Zatoka Perska - Filipiny

Adam:
Praktyki rozpocząłem w Polskiej Żegludze Oceanicznej i już po około 3 tygodniach znalazłem statek ro-ro, na którym pływam obecnie jako OS w żegludze tramwajowej porty kolejno: Genoa, Salerno, Tunis.

Mateusz:
Aktualnie jestem na kontrakcie na M/V Corina Żeglugi Gdańskiej, pływamy od Finlandii po Rumunię
Wzięli mnie na statek za OS-a na 5 miesięcy z możliwością odbywania wacht na mostku.
Jak mamy przeładunki i dużo pracy to skupiam się wiadomo na pracy OS-a, ale kiedy mamy długi przelot z Eurajoki do Konstancji około 18 dni to mam normalnie w grafiku wachty na mostku z 2/o od 00:00 do 04:00 i uczy mnie całej nawigacji praktycznej. Od poprawek, po radary, mapy, łączność. Teraz będziemy wieźć bale drewna, wcześniej rozładowaliśmy w Belgii fosforaty, jeszcze wcześniej papier do Tunezji żeby nie płynąć na pusto. Także jak widać trafiłem na statek, na którym mogę się wiele nauczyć.

   Jak widzicie, nie ma sprawdzonego, jednego, dobrego przepisu na to jak znaleźć praktyki. Ale możecie zauważyć, że wytrwałość popłaca. Jak zwykł mawiać profesor Morgaś – czasem trzeba wyrobić sobie punkty za pochodzenie – pochodzić, pochodzić i pomęczyć. Mimo iż w obecnych czasach możliwości zejścia na ląd i zwiedzania miejsc, do których zawija statek jest już coraz mniej, nie ulega wątpliwości, że i tak będziecie mieli szansę zobaczyć wiele ciekawych i pięknych miejsc. Swoimi zdjęciami podzielili się studenci, którzy pomagali w przygotowaniu tego artykułu. Jeśli podczas czytania pojawią się jakieś pytania, będziecie chcieli wiedzieć więcej, to piszcie do nas i na pewno odpowiemy. Życzymy powodzenia w realizacji praktyk morskich. Dziękujemy też studentom, którzy podzielili się z nami swoim doświadczeniem.

238481431643093685752965650506304o
2389709516437510790205591880558054o
2389744116437514256871911760081957o
2389716916437514356871901431112539o
238980051643749152354085269250189n
23949173164374971235402915677665o
239494311643749522354048396597347o
239495751643751392353861573851932o
2396093616437517290204941973858525o
2396096616437515023538501143436168o